
Syrop z młodych pędów sosny
Kolejny rarytasik, który możemy przygotować wiosną, by w okresie przeziębień móc sięgnąć do domowej apteczki, to syrop z młodych pędów sosny. Jest doskonałym lekarstwem na kaszel i chrypkę, zapalenie gardła i oskrzeli czy przy objawach grypy (dreszcze, katar, osłabienie). Działa wykrztuśnie i bakteriobójczo, a przy tym jest smaczny, słodki i bardzo aromatyczny. Wystarczająco Cię zachęciłam? To do dzieła.
Do przygotowania syropu potrzebujemy świeżo zerwane młode pędy sosny, cukier i… w zasadzie to wszystko.
Ponieważ sama niezbyt lubię przepisy, w których proporcje podawane są “na oko” postanowiłam tym razem wszystko ważyć i wyszło mi, że na
1 kg pędów sosny potrzebujemy
80 dag cukru.
Pędy sosny przebieramy by pooddzielać je od ewentualnych gałązek, igieł czy jeszcze innych rzeczy, które znajdą się wśród naszych pędów i układamy w słoju warstwę ok. 2-3 cm. Dociskamy je drewnianą pałką i przesypujemy cukrem. Ja robiłam to w słoju 3 litrowym więc sypałam 5 łyżek cukru na warstwę pędów.
Na cukier znów układamy warstwę pędów, dociskamy i zasypujemy cukrem. Robimy tak do wyczerpania pędów. Na wierzchu musi być cukier.
Słoik zakręcamy delikatnie i stawiamy w ciepłym słonecznym miejscu. Po kilku dniach sosna zaczyna puszczać sok. Możemy obracać słoikiem, by słońce docierało do niego z każdej strony. Po upływie ok. 2-3 tygodni (czasami może to trwać dłużej, jeżeli trafimy na wyjątkowo bezsłoneczną pogodę), gdy cukier się całkowicie rozpuści, zlewamy syrop do wyparzonych słoików, dokładnie wyciskając pędy. Słoiki zakręcamy szczelnie i odstawiamy w ciemne miejsce. Ja je jeszcze dla bezpieczeństwa pasteryzuję. Jak zawsze w piekarniku (sucha pasteryzacja) w temperaturze 100*C. Ponieważ w słoiczki wlewamy zimny syrop, to wstawiamy do zimnego piekarnika i pasteryzujemy przez 30 min.
Smaczny, słodziutki syropek jest gotowy. W okresie ponurojesiennym możemy profilaktycznie zażywać 1 łyżeczkę syropu rano jako np. dodatek do herbaty a gdy dopadnie nas przeziębienie wówczas bierzmy 3-4 razy 1 łyżkę syropu dziennie, a w przypadku dzieci 3 razy dziennie 1 łyżeczkę. Mam nadzieję, że z takim syropkiem ominą nas wszelkie antybiotykoterapie w tym roku. Trzymajmy się zdrowo!

Syrop z mniszka lekarskiego

Drożdżowy puch z rabarbarem
Może Ci się spodobać

Najlepsze bezy ever
13 marca 2015
Ogórek Zefir jak lekki wiatr zagości w moim ogrodzie
25 kwietnia 2018
14 komentarzy
natanna
Moja mama zawsze gdy byliśmy dziećmi go przygotowywała, a ja nieraz o nim myśle, ale musiałabym do lasu a to dla mnie wyprawa…..
Leo
Ale wiesz, w lesie fajnie jest 😉 Szczerze mówiąc, gdybym miała wybrać się do lasu, też pewnie trudno byłoby mi się zmobilizować, chociaż syrop pyszny. Na szczęście mam kilka młodziutkich sosenek na działce i nimi się posiłkuję.
Tamaryszek
Ja także jestem zwolenniczką takich preparatów leczniczych własnej roboty. Syrop sosnowy robię od lat i wiele razy korzystałam z niego w razie przeziębienia. Często cukier zastępuję miodem, pomyślałam, że tak będzie zdrowiej.
Leo
Witaj Tamaryszku 🙂 Ja w tym roku po przefiltrowaniu zalałam jeszcze te pędy spirytusem. Wyszła bardzo dobra naleweczka. Dorosła część rodziny pewnie chętniej sięgnie po takie “lekarstwo” 😉
bajkowydworekwlesie.blogspot.com
Ja mam na działce stare sosny, więc będę musiała się wspinać 🙂 Ale narobiłaś mi smaka 😉
Leo
Jeszcze mi podziękujesz zimą 😉 Cieszę się że zajrzałaś i zapraszam częściej 🙂 Pozdrawiam :*
Agata Zinkiewicz
Kurczak a mieszkam w lesie i narazie brak czasu:-)
Z pewnością syrop bardzo zdrowy i napewno go zrobię 🙂
Leo
Śpiesz się, śpiesz… 🙂 Oj, z tym czasem mam tak samo. Ja mam kilka sosen na działce i w tym roku też jeszcze nie oskubane 😉
Weronika
Jeśli dodamy jeszcze spirytus wyjdzie super nalewka na przeziębienie! sprawdzone!! 🙂
Leo
Tak wiem 😉 Ja spirytusem nalewam jak już zleję syrop. Jest również bardzo aromatyczna. I działa 🙂
Dorota
Jak je zalewasz potem jedli mogę zapytać?
Leo
Zawsze możesz 🙂 Ustawiam na litrowym dzbanku sitko, wykładam je gazą i przelewam syrop. Pędy partiami (bo sitko jest dosyć małe) odkładam do miski. Jak już przeleję wszystko, wrzucam z powrotem pędy do słoika i zalewam alkoholem. Po 2-3 tygodniach mam jeszcze dodatkowo nalewkę 🙂 Wtedy jak zlewam to już odciskam pędy przez gazę i wyrzucam. Pędy. Gaza czasami się jeszcze przydaje 😉
Elizka seniorka
Szukałam sposobu pasteryzacji syropu sosnowego, bo butelki stoją nalane. Robię podobnie jak i Ty. Fajnie, że dodałaś pasteryzację w zastanawiam się tylko czy to 30 min jest od wstawienia słoików czy od osiągnięcia 100 stopni w piekarniku?
Leo
Od wstawienia