Porady,  Rośliny domowe

Przędziorek – czy jest się czego bać?

W jednym z popularniejszych wpisów na moim blogu (chodzi o TEN) pisałam Wam, że zamierzam “zazielenić” swój dom. Jak powiedziałam, tak uczyniłam i teraz mam “kilka” roślin w domu.

Niestety, wraz z ulubionymi roślinami pojawili się też nieproszeni goście. I okazuje się, że określone gatunki są bardziej lub mniej podatne na konkretne szkodniki. Bestia, o której dzisiaj chciałam napisać to tak naprawdę bestyjeczka i to w tysiącach sztuk. Ale od początku. Jedną z liczniejszych grup roślin w moim domu są kalatee. Zakochałam się w odmianie orbifolia, ale nim na nią trafiłam kupowałam rożne inne okazy z tego gatunku. I tak mam u siebie kalateę medalion, rufibarbę, warsewiczi, ornatę, picturatę i jeszcze z tej samej rodziny stromante, ctenante… Ach, czyli to, co przędziorki lubią najbardziej.

Jak rozpoznać przędziorka?

No niestety nie przedstawi nam się od razu. Ale jak raz już będziecie mieć “przyjemność” z tym jegomościem na pewno będziecie potrafili rozpoznać go na odległość. Na samym początku zauważycie, że coś złego dzieje się z liśćmi Waszych roślin. Tracą kolor, mają takie jaśniejsze przebarwienia, zaczynają się zwijać… Jeśli zajrzycie pod liść, wtedy możecie go zobaczyć. I nie, nie zawsze jest to pajęczynka, jak opowiadają niektórzy. Tzn. ta pajęczynka jest, ale tak maleńka i delikatna, że jeżeli przędziorek pojawił się u was po raz pierwszy to nie skojarzycie, że to pajęczynka. W przypadku kalatei przyjrzyjcie się dobrze młodym, dopiero rozwijającym się listkom. Jeżeli podejrzewacie przędziorka, w tych rureczkach najłatwiej dostrzec pajęczynkę.

przędziorek na młodym listku kalatei

Charakterystyczny objaw znajdziemy na spodzie liści, zwłaszcza wzdłuż nerwów. Znajdują się tu małe drobinki, dosłownie jakby liść był poprószony nadmorskim piaskiem (w sensie bardzo drobnym). To właśnie ON. Poniżej macie zdjęcia liści moich roślin, które zaatakował przędziorek.

W jakich warunkach przędziorek najczęściej się pojawia?

Te szkodniki uwielbiają suche powietrze! Dlatego ich pojawianie nasila się zimą, albo generalnie w okresie grzewczym. Ważne dla ograniczenia jego występowania jest nawilżanie powietrza. To, czego nie lubi, to dokładne przeciwieństwo, czyli wilgotne powietrze. Odpowiednie warunki, które stworzymy roślinom, czyli zapewnienie dobrej ziemi, odpowiednie nawożenie i oczywiście odpowiednia wilgotność mogą uchronić nas, a właściwie nasze rośliny przed przędziorkiem.

Niestety, często zdarza się, że roślinę zaatakowaną przędziorkiem przyniesiemy do domu już ze sklepu. Jeżeli już mamy doświadczenie i potrafimy rozpoznać objawy żerowania szkodnika nawet gdy nie ma samych robaczków, jesteśmy przynajmniej na starcie na wygranej pozycji. Bo albo nie kupujemy takiej rośliny, albo jeżeli wyjątkowo zależy nam na tym konkretnym egzemplarzu kupujemy, ale od początku wiemy, że musimy zawalczyć o piękny wygląd. Wiecie, że ja kiedyś spotkałam się w sprzedaży z którąś kalateą, już nie pamiętam jaka to była, ale liście miała ewidentnie zaatakowane przędziorkiem i powycinane suche końcówki? Sama też tak robię (wycinam suche fragmenty), ale dla siebie, a sprzedaż takich roślin i wmawianie klientom, że są zdrowe to już jawne oszustwo!

No dobrze, ale co zrobić, jeżeli przędziorek pojawił się już na naszych roślinach?

Walczymy! Jak? Niestety, ja proponuję użycie środków ochrony roślin. Czyli tzw. chemii. Proponuję, bo sama w ten sposób walczę. Nie udało mi się naturalnymi metodami zwalczyć przędziorka. Dobrze jest najpierw liście dokładnie umyć wodą z płynem do mycia naczyń, albo jeszcze lepiej z szarym mydłem, a potem dokładnie spryskać środkiem na przędziorka. W przypadku dużej ilości liści albo bardzo drobnych mycie jest trudne i ja oprócz roślin z pojedynczymi liśćmi raczej ich nie myję. Co do środka chemicznego akurat w tej chwili używam takiego o nazwie ortus. Zwalcza on wszystkie ruchome stadia rozwoju. Oznacza to że zabieg będziemy musieli powtórzyć po ok. 2 tygodniach. Bo w tym czasie wyklują się z jaj kolejne osobniki. Bardzo ważne, aby dokładnie spryskać spodnią stronę liści i ogonki liściowe/nasadę liści. Z doświadczenia mogę podpowiedzieć, że kalatee najlepiej pryskać wieczorem. Wtedy liście układają się pionowo i spodnia strona jest łatwiej dostępna. Jeżeli jednak dopuścimy do bardzo dużego zainfekowania rośliny, liście kalatei nie będą nawet się prostować… Jeszcze jedna uwaga. Jeżeli moje rośliny są bardzo zaatakowane, to liście najbardziej zainfekowane wycinam całkowicie. Zdarzyło mi się nawet usunąć wszystkie, ale tego zabiegu nie polecam, nie każda roślina podniesie się po tak drastycznym potraktowaniu 😉

Jakie rośliny atakuje przędziorek?

Jak wspomniałam, kalatee i ogólnie marantowante są jednymi z roślin chętniej atakowanymi przez przędziorki. Ale kalatea orbifolia stanowi tu wyjątek! Nie wiem, czy jest to regułą, ale u mnie każda roślina z tej rodziny była zaatakowana przez przędziorka, ale orbifolia nigdy!

Kolejną grupą roślin, którą sobie przędziorki upodobały są bluszcze. No tną je, aż biedne całkowicie liście tracą! I jeszcze alokazja. Wyobraźcie sobie, że mam alokazję, która od jakiegoś czasu rośnie mi słabo… I widzę, że liście są jakieś takie marne… I wszystkie objawy na liściach wskazywałyby na przędziorka, ale go nie widziałam….

Aż w końcu któregoś dnia patrzę po raz kolejny na spód liści a tam – połyskują niteczki pajęczyn! Ale widać to tylko pod ostre słońce! Więc do wanny i na zabieg 🙂 Właśnie czeka na kolejne pryskanie odizolowana od innych roślin. Mam nadzieję, że uda mi się zwalczyć dziada 😉

Możecie zaobserwować też przędziorka na innych roślinach, np. fikusach, palmach, filodendronach czy paprociach. Poza paprociami mam wszystkie pozostałe i nie zauważyłam by przędziorek je atakował. Może dlatego, że często obserwuję rośliny i jak tylko zaczyna się pojawiać coś podejrzanego,od razu roślina idzie na kwarantannę. U mnie przędziorek atakuje tylko te, które opisałam.

A jak u Was? Jakie rośliny lubi? Czy w ogóle nie macie problemu ze szkodnikami? Czego Wam (i sobie) życzę 🙂

(Visited 6 792 times, 14 visits today)

12 komentarzy

  • Miłosz Gajda

    Widziałem coś takiego w moim ogrodzie, ale nie wiedziałem co to jest. To pierwszy blog ogrodniczy na który wpadłem i przyznam, że miło dowiedzieć się czegoś nowego. Długo czytałem Działkowca, ale tematy zaczęły się powtarzać i nie są tak ciekawe. Przeczytam na pewno wpis o maggi, bo myślałem, że to inna nazwa lubczyku. Człowiek uczy się całe życie.

      • Maciej

        Dzięki temu wpisowi oraz zdjęciom już wiem, co dolega mojej kalatei. Wcześniej podejrzewałem mączniaka rzekomego. Mimo oprysku fungicydem, po tygodniu objaw na spodniej stronie powrócił i wygląda tak samo. Delikatna pajęczyna najbardziej widoczna jest u nasady liścia, w pobliżu ogonka liściowego. I tak jak autorka pisała, roślina nie zmienia już ustawienia blaszek liściowych, a liście zasychają.
        Mam nadzieję, że nie jest za późno na ratunek dla rośliny.
        Dziękuję za tę garść cennych informacji.
        Pozdrawiam

  • dottypony

    Miałam ten problem, ale poradziłam sobie ze szkodnikiem. Niestety na liściach pozostały wysuszone końce. Napisałaś, że wycinasz suche fragmenty, ale jak dokładnie to robisz, żeby nie zaszkodzić liściom? Możesz coś więcej podpowiedzieć w tym temacie? 🙂

    • Leo

      Jeżeli są suche i w kiepskiej kondycji to raczej nic im nie zaszkodzi. Docelowo i tak prawdopodobnie będą do wycięcia. Ale roślina by rosnąć potrzebuje zielonych części dlatego ha wycinam, zostawiając jaj najwięcej zdrowej części, ale żeby też ładnie w miarę wyglądało. Po prostu na granicy tej suchej tnę. W mądrych artykułach zalecają zostawić margines kilkumilimetrowy suchych fragmentów. Ja rzadko to robię…

  • Paula

    Ja mam to paskudztwo chyba na wszystkim co możliwe.. dopiero niedawno je odkryłam, nie było widać ani pajęczynek ani robaczków, a liście poniszczone (cytrusy, chmiel, papryka, juka, fikus, nawet zamiokulkas ma ślady). Dopiero po przyjrzeniu się uważnie liściom cytryny znalazłam winowajcę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *