Maluszki w ogrodzie czyli co nieco o samosiejkach

Kiedyś, całkiem niedawno, stanęłam przed wielkim problemem. Ten „problem” ma ponad 2700 metrów kwadratowych i kilka lat temu był zupełnie pustym polem. Chciałam stworzyć tutaj swój raj. Do końca drogi jeszcze nie doszłam, ale z większości moich wyborów jestem zadowolona. W projektowaniu i urządzaniu mojego ogrodu kieruję się zasadą, że czasami mniej znaczy więcej. Stawiam na mniej gatunków roślin a w wielu egzemplarzach, chociaż baaardzo trudno mi się ograniczać. Pewnie większość posiadaczy ogrodów wie, o czym mówię (piszę).

1 trawy, juki i lawendy

Pierwsze nasadzenia w ogrodzie zaczęły pojawiać się równocześnie z budową domu. Już wówczas starałam się sadzić po kilka/kilkanaście roślin w grupach i efekt bardzo mi się podobał. Ponieważ nie cały ogród był od razu dostępny dla roślin, mogłam sobie pozwolić na eksperymentowanie z ich rozmnażaniem, by w odpowiednim czasie mieć własne rośliny do grupowych nasadzeń. Nauczyłam się rozmnażać rośliny przez sadzonki półzdrewniałe, zdrewniałe i zielne, zaczęłam dzielić karpy bylin (np. funkii) czy ukorzeniać tzw „szczepki” (pokazałam to na przykładzie żurawek). Ale natura sama też przyszła mi z pomocą i rośliny same zaczęły wysiewać się w moim ogrodzie. Dzięki temu mój ogród wzbogacił się w liczone w dziesiątkach egzemplarze pęcherznic, tawuł, berberysów… Dlatego mam radę, zwłaszcza dla początkujących ogrodników: uważajcie przy wiosennym pieleniu, być może w waszym ogrodzie też pojawiają się młode, wartościowe rośliny, które nieświadomie lądują w grupie chwastów na kompostowniku. Wokół jakich roślin pojawia się najwięcej młodych siewek? U mnie są to wspomniane wcześniej berberysy

berberys

pęcherznice

pęcherznica kalinolistna pęcherznica

lawendy

lawenda

tawuły

tawułatawuła siewki

wielosił błękitny

wielosił

Z nasion wyrastają też hosty

hosta

czy żurawki, a nawet, co zauważyłam dopiero w tym roku, szafirki. Listki szafirków podobne są do źdźbeł trawy, musimy szczególnie uważać, by ich nie wypielić.

Nasiona roślin przenoszone są przez wiatr czy ptaki, dlatego nawet na większych odległościach można znaleźć ciekawe rośliny, np moje berberysy wschodzą u sąsiadki, a u mnie jej cisy:)

cis

Pozwoliłam też rosnąć jarzębinie, najprawdopodobniej również przyniesionej przez ptaki.

Jednak nie wszystkie samosiejki nadają się by rosnąć w ogrodach w takiej ilości w jakiej się wysiewają. Wystarczy, że wspomnę tu o brzozach czy klonach, tych siewek jest mnóstwo w sąsiedztwie dużych drzew. Podobnie rzecz się ma z dębami i orzechami, jednak te młode drzewka to już zasługa zakopujących zapasy na zimę wiewiórek – sklerotyczek, które przeważnie zapominają gdzie zakopały swoje skarby 🙂

Musimy jednak wiedzieć o jednej podstawowej zasadzie: rośliny pozyskane z nasion nie zawsze powtarzają cechy rośliny matecznej. Oznacza to, że np. z pęcherznicy luteus (żółtej) otrzymamy siewkę rośliny, która jest zielona, czy nawet bordowa.

pęcherznica zielona

Podobnie z tawułami. Siewki nie są jednakowe, wśród żółtolistnych trafiają sie zielone czy pomarańczowolistne. Berberys też zmienił cechy rodzica z odmiany atropurpurea wyrósł berberys zielony.

berberys (2)

Hosty pozyskane z nasion również dają mieszańce gatunków i nigdy nie wiadomo jak ostatecznie będzie wyglądać roślina dorosła. Ta zabawa, to oczekiwanie na ostateczny wygląd rośliny jest niesamowicie ekscytujące.

Jak obchodzić się z maluszkami?

Najwygodniej byłoby zostawić w miejscu wyrośnięcia siewki przez min 1 sezon, a najlepiej 2

pęcherznica luteus

i potem przenieść roślinę w miejsce docelowe. Nie zawsze jednak możemy pozwolić rosnąć takiej roślinie w wybranym przez nią miejscu przez 2 lata albo ze względów estetycznych, albo warunki dla samej rośliny nie będą sprzyjające (np. dostęp do światła zasłoni jej roślina mateczna) Wówczas rośliny takie przenosimy do doniczek i szkółkujemy przez kolejny sezon dbając o odpowiednią wilgotność podłoża a zimą pamiętając by zabezpieczyć młodzież przed mrozami np. przez zadołowanie albo okrycie doniczek. Przyznam Wam się szczerze, że ja najczęściej przenoszę je od razu w miejsce docelowe. Należy tylko pamiętać o podlewaniu sadzoneczek. Tak pozyskane rośliny mają dobre właściwości mrozoodporne, nie wymagają hartowania jak te wysiewane w domu i nic nie kosztują, co przy dużym ogrodzie jest bardzo pożądaną cechą 🙂 A wyrastają w naprawdę dziwnych miejscach i, zdawałoby się, zupełnie niesprzyjających warunkach:

tawuła 1

Skoro tak wielka jest ich wola życia, pozwólmy im żyć 🙂

8 myśli na temat “Maluszki w ogrodzie czyli co nieco o samosiejkach

  1. A ja kocham moje samosiejki, bo można nimi obsadzić inne miejsca w ogrodzie i można zaoszczędzić na kupnie nowych roślin.
    Ostatnio w moim ogrodzie rozpanoszyła się szkarłatka amerykańska. Piękna roślina, ale po dwóch sezonach – z jednej zrobiło mi się 20. Jest ekspansywna, więc wiosną znów będę mieć darmowe egzemplarze. Ogród mam dosyć duży, więc będzie jak znalazł dla mnie i dla sąsiadek:)

    1. Aż musiałam wygooglać bo nie znam… I piękna ta szkarłatka. A takie gratisy od natury są cudowne 🙂 Ach, już nie mogę doczekać się wiosny…. Mam tyle planów…

  2. Takie samosiejki to dary ogrodu, traktuję je jako podziękowanie za pielęgnację. Najwięcej mam cisów, berberysów i przywrotnika, dużo mahonii. Nie zauważyłam natomiast host, których mam dużo w ogrodzie… Pewnie rozwijają się gdzieś w gąszczu rodziców. Przyznam, że nie wszystkie siewki hołubię… Np. berberysy wyrywam. Najbardziej się cieszę z cisów.

    1. Świetnie to ujęłaś!
      Hosta u mnie wysiała się dopiero raz, ale u sąsiadki mnożą się na potęgę i uzyskuje przez to wiele ciekawych odmian 🙂 Może po prostu ścinasz kwiatostany nim zdążą się zawiązać owoce? Ja berberysy już też wyrywam, chociaż bardzo mi się podobają, ale w nadmiarze… wiadomo 😉 To samo pęcherznice, natomiast nie zauważyłam, żeby mahonia się rozsiewała…
      A, teraz mi się przypomniało, widziałam też w zeszłym roku na rabacie samosiejkę rozchodnika, ciekawe, jak przetrwała zimę i co z niej wyrośnie?

  3. U mnie najwięcej wysiewa się sumak octowiec. Choć jest to piękna roślina, to muszę ją wyrywać, bo rozpanoszyła by się w ogrodzie za bardzo. Loniu, na tej olbrzymiej powierzchni masz pole do popisu, serdeczności od Katarzyny.

    1. Tak, powierzchnia olbrzymia dlatego samosiejki to skarb 🙂 Sumak chyba od korzeni odbija, ale fakt, ciężko się go pozbyć. Ja mam młodziutkiego i na razie jeszcze w „ryzach” 😉 Uściski

  4. Ja też kocham te małe roślinki. Najczęściej wysiewają się u mnie pięciorniki, tawułki, brzozy, dęby i jesiony. Drzewa przesadzam do własnego lasu:) Z pięciornika mam już żywopłocik. Fajnie, nie musiałam kupować roślin:) Pęcherznicę bardzo lubię, pozyskuję ją ze zdrewniałych części, wsadzam wprost do ziemi i zawsze mi się przyjmują. Jakoś szkoda mi wyrzucić gałązki gdy przycinam tę roślinę:) Obdarowuję ukorzenionymi roślinami moich znajowmych.
    Pozdrawiam:)

    1. Ech, my ogrodniczki tak mamy, że nawet suche patyki żal nam wyrzucić 😉 Ale ile to oszczędności! Jest na nowe zachcianki (które miejmy nadzieje, też będą się rozsiewać ;))

Dodaj komentarz